Tag Archives: anegdoty

Kogutów u nas nie ma

U nas kur nikt nie trzyma. Kogutów też. Po pierwsze jaja w sklepie tanie, po drugie zbóż nikt nie sieje więc dla drobiu trzeba by karmę kupować, a to drogo wychodzi więc rachunku nie ma. Ale najważniejsze jest to po trzecie: „Trzeba być jakimś bezrozumnym albo bynajmniej warsawiakiem żeby lisy, kuny i dzikie ptaszyska własnymi [...]

Topola

Od dawna już jesteśmy umówieni z naszym przyjacielem rzeźbiarzem, że stworzy dla naszego siedliska Dzieło. Dzieło ma być Wielkie. Zarówno w sensie fizycznych rozmiarów jak i w sensie artystycznym. Miało stanąć nad kominkiem w „dużym pokoju” – na podeście piętra. Wznoszące się między dwiema ścianami, w pionie, wysokie na jakieś dwa metry – dobrze widoczne [...]

Najazd zaczarowanych książąt.

Wreszcie pada. Po raz pierwszy od tygodni. A właściwie tak porządnie nie padało od miesięcy. Żadna tam chwilowa ulewa spływająca po chwili do rzeki. Od kilku godzin tutejszy świat bierze prysznic. Najlepszy jaki może być. Delikatny i ciągły. Spragniona ziemia chłonie każdą kroplę.
Cały wieczór czytam na werandzie i podświadomie nasłuchuję cichego bębnienia, kapania, chlupotania, [...]

Kaniowe perpetum mobile

Bezkresne lasy, w których stoi nasz dom słyną z mnogości grzybów. Nie ma tu praktycznie przemysłu, dróg niewiele, a na tych które są, korków nie uświadczysz. Więc nie dość, że grzybów dużo to w dodatku bez zaabsorbowanej tablicy Mendelejewa.
Jeszcze jak były tu PGR-y, na okresy „wysypu” dyrekcja z góry przygotowywała się i kontraktowała robotników [...]

Idzie koniec lata.

Dni cudownie rozjaśnione tym gęstym od barw wrześniowym światłem zniżającego się słońca. Odprężająca, wciąż letnia pogoda. Coś sygnalizuje jednak przepowiednię jesiennego chłodu. Chce się człowiekowi grzać w ciepłym słońcu ale lepiej rzucić na leżak koc, bo zimna wilgoć pełznie już po ziemi nawet w południe. Psy pobierają swoje sesje solarium wybierając suche, żwirowe kąciki [...]

Pogoda jest. Ale czy dobra?

Wszyscy lubimy jak jest dobra pogoda. No, prawie wszyscy. To znaczy pewnie wszyscy lubimy dobrą pogodę tylko, że nie dla wszystkich dobra pogoda jest DOBRA.

Gdy byłem dzieckiem, często późną wiosną i wczesnym latem wyjeżdżaliśmy w niedzielę rano „na zieloną trawkę” (w tamtych zamierzchłych czasach w soboty się pracowało do 13.00, więc na wywczas zostawała tylko [...]

Lokalna etnografia

U nas na wsi ludzie dzielą się z grubsza na „tych stąd”, „skądś dalej”, „Warsawiaków”, „jakiś Niemców” i „Górali”.
Górale zasadniczo znani są z telewizyjnych reklam piwa. Odrobinę też z serialu „Janosik”. O Góralach wiadomo jeszcze, że potrafią dobrze budować drewniane domy ale one sprawdzają się w Zakopanem i Ameryce. U nas nie. Bo jak [...]

Mój szczęśliwy dzień

Pamiętam z dzieciństwa jak panowie chodzili w filcowych kapeluszach. Dziadek Ludwik wolał kapelusze w kolorze gołębim, a mój ojciec w ciemnym brązowym – jak gorzka czekolada. Zimą dodatkowo powszechnie noszono wełniane nauszniki pieczołowicie robione na drutach przez żony, siostry lub matki. W naturalnym następstwie spraw, z czasem, lekko uszlachetniony solami mineralnymi zawartymi w pocie czoła [...]

Wieprzowe ozorki w staropolskim szarym sosie

W Warszawie jest niebotyczny wybór wędlin. Najczęściej zresztą nie nadających się do jedzenia z powodu wpompowanej do nich tablicy Mendelejewa i najzwyklejszej wody (która przecież w Warszawie też nie nadaje się do spożycia). Można również kupić niemal dowolne gatunki mięsa pod warunkiem, że godzisz się na ceny „od czapki” i treść pozbawioną smaku, a różniącą [...]

Poszedłem w tango

W moim dzieciństwie powszechnie używano wielu eufemizmów. Na przykład nikt nie mówił „ten facet jest pijany w trzy d…”, a raczej – „jest pod muchą”. Albo zamiast „to dziwka!” słyszałem – „pani o nadwątlonej reputacji”. Zamiast w furii powiedzieć „ty pie… świrze” należało z pewnym przekąsem spytać się „czy u ciebie wszyscy w domu?” (sugerując, [...]