Nadeszło lato Danusiu

Skąd wiadomo, że nadeszło lato? Jak je rozpoznać? Czy są jakieś nieomylne wskazówki?

Ktoś może powiedzieć, że przecież wystarczy zajrzeć do kalendarza i już wiadomo. A właściwie, to nawet zaglądać nie trzeba bo przecież każdy normalny człowiek wie jaką mamy dziś datę (przynajmniej mniej więcej). Nawet w głupich filmach można znaleźć taką scenę kiedy budzącego się do przytomności osobnika wypytują – właśnie dla sprawdzenia stopnia tej przytomności – „jaki dzień dzisiaj mamy”.

Szacunkowo co trzeci wykształcony osobnik łapie, że lato zaczyna się gdzieś w okolicach 21-23 czerwca i trwa trzy miesiące. Takiemu z doktoratem kołacze się w głowie jeszcze jakieś przesilenie, równonoc – bez szczegółów, bo to nie jego dziedzina przecież. Pozostałych dwóch na trzech wykształconych sądzi, że początek lata następuje po prostu w noc świętojańską.
Ci co studiują nauki społeczne pamiętają jeszcze, że mają z tym związek co najmniej Świtezianka czy Marzanna (któraś się utopiła czy ją utopiono … no jakoś tak…) albo świetliki czy spadające gwiazdy (tyle tego było, że nie sposób zapamiętać, a zresztą po co – przecież zawsze można sprawdzić w internecie). Nie wiem czemu ale nigdy ci po zajęciach z kulturoznawstwa w Internecie nie sprawdzają.
W rzeczywistości większość z tego jest prawdą jedynie mniej więcej, a w dodatku odnosi się do lata „astronomicznego” i to z zastrzeżeniem do półkuli północnej, i jeszcze w dodatku do strefy klimatu umiarkowanego. No może z wyłączeniem Marzanny, która ma związek raczej z zimą lub wiosną, Świtezianki, która ma związek z polskim systemem edukacji, a świetliki i spadające gwiazdy mogą zostać bo mają dużo wdzięku i właściwie nie wprowadzają w błąd nawet jeśli wolą uprawiać aktywność kiedy indziej. Czyli nawet ta prawda „mniej więcej” nie odnosi się ani do większej części ludzkości ani większej części świata przyrody. Może nic w tym dziwnego jako, że część filozofów uważa, że prawda nie istnieje (można sprawdzić w Internecie).
Lato klimatyczne niewiele ma wspólnego z kalendarzem. Jest definiowane przez średnie dobowe temperatury powietrza przekraczające 15 stopni Celsjusza. Wynika z tego, że dziś mamy lato a za tydzień „nielato” (mazurska trzydniówka z 8 stopniami w nocy i 17 w dzień czyli przybliżając – średniodobowo 12,5 – zdecydowanie nielato). Ciekawym kto z Was uśrednia sobie dobowe temperatury dla upewnienia się jaką ma porę roku (no i wie ile pomiarów, o jakich godzinach, na jakiej wysokości od gruntu itd. wykonać aby wskaźnik był poprawny)?

Widać zatem, że temat wbrew początkowemu pozorowi nie jest banalny. Mogę jednak pomóc krótkim instruktarzem. Obserwuj otoczenie i jeśli przynajmniej dwa z poniższych wskaźników wystąpią, to nadeszło lato.

1. Jeszcze dwa tygodnie temu szpaki zachowywały się jak na zdjęciu poniżej ale już tego nie robią

2. Na łąkach widzisz coraz więcej tajemniczych walców

3. Twoje psy szukają cienia zamiast wygrzewać się w słońcu

4. Masz nieodpartą potrzebę obdarowywania bliskich zebranymi na skraju lasu poziomkami albo dostajesz je w prezencie (np. nanizane jak szaszłyk na źdźbło trawy)

Postanowiłem zająć się tym tematem na wspomnienie uszczypliwej uwagi dawnej przyjaciółki. Wyznała mi swojego czasu, że dzięki temu blogowi orientuje się w zmianach pór roku, których z perspektywy korporacyjnego życia w Warszawie nie dostrzega na czas.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*