Monthly Archives: wrzesień 2009

Najazd zaczarowanych książąt.

Wreszcie pada. Po raz pierwszy od tygodni. A właściwie tak porządnie nie padało od miesięcy. Żadna tam chwilowa ulewa spływająca po chwili do rzeki. Od kilku godzin tutejszy świat bierze prysznic. Najlepszy jaki może być. Delikatny i ciągły. Spragniona ziemia chłonie każdą kroplę.
Cały wieczór czytam na werandzie i podświadomie nasłuchuję cichego bębnienia, kapania, chlupotania, [...]

Kaniowe perpetum mobile

Bezkresne lasy, w których stoi nasz dom słyną z mnogości grzybów. Nie ma tu praktycznie przemysłu, dróg niewiele, a na tych które są, korków nie uświadczysz. Więc nie dość, że grzybów dużo to w dodatku bez zaabsorbowanej tablicy Mendelejewa.
Jeszcze jak były tu PGR-y, na okresy „wysypu” dyrekcja z góry przygotowywała się i kontraktowała robotników [...]

Idzie koniec lata.

Dni cudownie rozjaśnione tym gęstym od barw wrześniowym światłem zniżającego się słońca. Odprężająca, wciąż letnia pogoda. Coś sygnalizuje jednak przepowiednię jesiennego chłodu. Chce się człowiekowi grzać w ciepłym słońcu ale lepiej rzucić na leżak koc, bo zimna wilgoć pełznie już po ziemi nawet w południe. Psy pobierają swoje sesje solarium wybierając suche, żwirowe kąciki [...]

/* */